Takim okrzykiem z kąta wywołała mnie moja młodsza siostra, jednocześnie podgłaśniając odbiornik telewizyjny... Musicie wiedzieć, że to ta sama siostra, która jest dość sceptycznie nastawiona do rapu i niegdyś zaproponowała mi, bym wszedł w konflikt z prawem, mówiąc: "Będziesz wtedy bardziej autentyczny" (żartowała, oczywiście). Po takim alarmie wypadłem jak oparzony z łazienki, by mój wzrok, powodowany ciekawością graniczącą z szaleństwem, powędrował w prawy górny róg ekranu. Zobaczyłem coś, co wprawiło mnie w oniemienie - widniała tam krótka, acz lapidarna informacja: "VIVA".
Co sądzę o tym numerze? Odpowiem krótko: jest dobrze, nawet bardzo, choć znam lepsze rapowe kawałki (również HiFi Bandy), które można zaprezentować przypadkowemu odbiorcy, błądzącemu w niedzielny wieczór gdzieś pomiędzy "M jak Miłość" (to chyba ta pora), a kolejnym odcinkiem "Dr-a Housa". Ale i tak - moim zdaniem - na znakomitej części nie zrobi to najmniejszego wrażenia, choć twórcy teledysków wciąż sądzą inaczej, starając się "sprzedać" tę muzykę w formie oszołamiających teledysków (do moich uszu wciąż dochodzi echo legend o polskim rapie na tym kanale).
We wspomnianym chwilę wcześniej kawałku gościnny udział miał elbląski raper, który niedawno wdarł się na tę scenę, wydając album "De Nekst Best", który to z czystym sumieniem mogę każdemu słuchaczowi zarekomendować. Determinacja, z jaką pracował na ten sukces, zasługuje na uznanie; bowiem w swojej "karierze" wydał łącznie siedem nielegali (w tym: cztery wspólnie z zespołem 834). Mówiąc o atutach VNM-a, nie omieszkam wspomnieć również o charakterystycznej barwie głosu i porażającym flow, reprezentującym międzynarodowy poziom. Sprawdźcie, jak "pływa się" w tym kraju na falach mainstreamu....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz