Dziś przypomniały mi się "Katedry" w wykonaniu Roberta Janowskiego, z którym "Mój pierwszy raz" miałem w programie o tym samym tytule, emitowanym niegdyś w TVP 2. Też tak czasem macie? Są utwory, których nie słyszało się przez kilkanaście miesięcy, ba... Pomimo nawet kilkuletniego okresu, w naszej pamięci wciąż tkwi każde ich słowo i myślę, że to przywilej tych, którzy wywarli na nas największe wrażenie.
Czasem pewne emocje trudno wyrazić słowami - nie doszukujcie się w tym stwierdzeniu egzaltacji, choć często się o nią ocieram. Po prostu uwierzcie na słowo, że wiele kłopotów nastręcza mi nazwanie uczucia, które towarzyszy mi przy każdym dźwięku tego dzieła, szczególnie przy słowach:
"Już nadszedł czas podniebnych katedr, ale
Choć kończy się wiek
Człowiek znów nie sięgnie gwiazd
Zapisze tylko swą historię, w chwale(...)".
To właśnie wtedy czuję, m.in. że jestem w stanie dokonać się rzeczy wielkich, że prozaiczne sprawy tracą znaczenie, a liczy się tylko sztuka, bo ona jest nieśmiertelna. Jednak nieznośna cisza zdaje się krzyczeć, że to tylko złudzenie. Czy tak jest w rzeczywistości? Kto to może wiedzieć na pewno...
Jak przeczytałem na robertjanowski.pl, "Katedry" to demo do polskiej wersji musicalu "NOTRE DAME DE PARIS" (tam też możecie odsłuchać w pierwszym porywie ciekawości część tegoż utworu). Jednak na oficjalnym profilu MySpace artysty kojarzonego z pewnym muzycznym teleturniejem, znalazłem fragment wykonania (co prawda z playbacku) we wcześniej wspomnianym programie telewizyjnej "Dwójki"... W tej chwili na myśl przychodzi mi przysłowie o wróblu i gołębiu, które łagodzi frustrację spowodowaną kiepską jakością tego nagrania - przyjemności!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz