Pierwszy raz usłyszałem tę niemiecką grupę metalową w 2001 roku, a to za sprawą singla "Sonne" (emitowany niegdyś nawet w eterze RMF-u) - to był swoisty muzyczny przełom w moim życiu, gdyż to dzięki niemu rozpoczęła się, trwająca do dziś, moja fascynacja tym gatunkiem muzyki. To dopiero po zapoznaniu się z genialnym albumem "Mutter", poznałem takie potęgi tej sceny, jak Megadeth, czy Metallica.
Rammstein od roku powstania (1993 r.) gra nieprzerwanie w tym samym składzie: Richard Kruspe, Christoph Schneider, Oliver Riedel, Paul Landers Christian Lorenz oraz wokalista, tekściarz, poeta oraz były sportowiec: Till Lindemann. Z tym ostatnim wiąże się ciekawa historia, gdyż tylko kontuzja sprawiła, że możemy go dziś słuchać, a nie obserwować, jak bije rekordy olimpijskie w pływaniu.
Zespół cenię przede wszystkim za oryginalne brzmienie (R+ nie obawia się licznych eksperymentów: romansów z "elektroniką", czy orkiestrą i chórem) oraz często mroczne, kontrowersyjne, traktujące o miłości i samotności, nie unikające trudnych tematów, w tym problemów społecznych - tekstów. Warto wspomnieć o niezwykle pomysłowych teledyskach, do których zespół przywiązuje sporą wagę (moje ulubione: "Sonne", "Engel", "Ich will"). Ta grupa znana jest na całym świecie koncertowego "show", dającego niezłego "POWERA", na których nie brakuje fanów z całego świata - pomimo tego, że większość tekstów Rammsteina jest w mało popularnym języku naszych zachodnich sąsiadów, to jednak nie przeszkodziło to zyskać mu miana światowego giganta metalu.
Rammstein wydał 6 płyt długogrających; ostatnia z nich ("Liebe ist für alle da" - wydana w 2009 roku) jest - według mnie - pomyłką i klasycznym "skokiem na kasę". Jak to napisał jeden z krytyków muzycznych: "kontrowersyjny teledysk, kontrowersyjne teksty, kontrowersyjna okładka płyty - chleba, nie igrzysk!". Podpisuję się pod powyższym.
"Sonne" jest parodią bajki "O Królewnie i Siedmiu Krasnoludkach". Jest w tym utworze "MOC", charakterystyczna dla R+!
P.S. Jak fajnie "rozkręcić Rammsteina na fulla" i wykrzyczeć tekst - sprawdzona metoda na "odstresowanie się"... ;)
Widzę, że jeśli chodzi o znajomość z Rammstein, to zaczynaliśmy podobnie ;) I ja również dzięki Rammstein wkroczyłem na dobre do świata muzyki rockowej.
OdpowiedzUsuńMnie tam się podoba ich ostatnia płyta. Jedynym albumem Rammstein, do którego wracam naprawdę rzadko jest "Rosenrot". Jakoś nigdy nie podobały mi się płyty z 'odrzutami' z sesji nagraniowych.