czwartek, 19 maja 2011

10

Zaledwie tyle nowych tekstów było potrzebnych, abym poczuł się jak Nas, czy tam inny Jay-Z. ;) Do tego gotowe cuty oraz skrecze (moje dzieła, jakże by inaczej) i głowa pełna pomysłów na skity. Chyba czas brać się za finalne nagrywki i "oswoić" mastering. Porównałem moje flow z tym sprzed roku i - co cieszy najbardziej - zrobiłem ogromne postępy.


Długo mnie tu nie było i nic nie zapowiadało mojego powrotu... A jednak - życie jest pełne niespodzianek. Sorki, dzieciaki, ale miałem ważniejsze sprawy od komponowania na klawiaturze komputera. A to wszystko po prostu po to, by "kiedy ostatni raz, zamknę oczy - czuć, że się cieszę, gdy pod powiekami zobaczę flesze". I nie chciałbym, aby były to screenshoty.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz