Minęło dwa tygodnie od dnia, w którym w tajemniczych okolicznościach pojawiłem się w Polsce: ;) Wiele zmieniło się od tego czasu. Jest to moje pierwsza, trwająca tak długo, wizyta w naszym kraju. Bogatszy o nowe doświadczenia, spostrzeżenia, odnoszę wrażenie, że moja ignorancja wydaje się bardziej zmierzona. Ale - być może, to tylko kolejne złudzenie.
Ale nie o tym dzisiaj chciałem napisać; nie byłbym sobą, gdybym w tym tygodniu nie przesłuchał kolejnych tracków, o których istnieniu nie miałem wcześniej pojęcia. W tym tygodniu wybór padł na płytę O.S.T.R. - "O.C.B.", czyli przedostatnie, solowe wydawnictwo Adama Ostrowskiego.
Moja fascynacja tym raperem zaczęła się od utworu "1/100" - zafascynowany niesamowitym tekstem, bitem, flow oraz barwą głosu Ostrego, sięgnąłem po więcej i... do dnia dzisiejszego nie mogę oderwać się od jego płyt. Jest coraz gorzej: wprost proporcjonalnie do poznawania jego obfitej twórczości wzrasta szacunek do jego osoby.
Chciałbym zaprezentować Wam dzisiejszego wieczoru dwa utwory z "O.C.B.", nagrane wspólnie z amerykańskimi raperami, jednocześnie zaznaczając, że nie są to najlepsze kawałki z tego krążka; są one jednymi z najlepszych. Nie mogę przestać ich słuchać od kilku dni i nic nie wskazuje na to, aby wkrótce coś miało się w tej kwestii zmienić.
Ostrzegam tylko, że są one na tyle hardcor'owe tekstowo, że mogą nieco zszokować przeciętnego słuchacza. Koniec pisania, czas posłuchać tych fenomenalnych utworów...
Być może zabrzmi to zbyt patetycznie, ale ja po prostu kocham taki hip-hop. I chyba nigdy z niego "nie wyrosnę" niczym z butów.
_____________
Przez ostatnie tygodnie zbyt często można było usłyszeć w radio głosy, które składały życzenia słuchaczom według następującej formuły:
Wszystkiego najlepszego, bla-bla...
Życzą wszystkim naszym stałym klientom lub kontrahentom, firma taka i taka...
Ta końcówka jest najlepsza. Zabawne. Zawsze, gdy mam kontakt z życzeniami, które są pretekstem do zareklamowania danej firmy, to uśmiecham się pobłażliwie. Bo chyba nie taki jest cel składania życzeń, dzięki takim ludziom stają się one tylko nic nie znaczącą czynnością.
A ja chciałbym, aby każdy - i to bez wyjątku - spędził te święta w sposób, w jaki lubi najbardziej, nie zmuszając siebie albo kogoś z jego otoczenia do niczego. Mam tu na myśli również uczestnictwo w Mszy Świętej, bo jeśli ma być to wymuszona, rytualna czynność, to jestem zdania, że lepiej byłoby, gdyby nie miała miejsca.
Dziś mam okazje spędzić Wigilie w gronie najbliższych, ale jeszcze rok temu przyszło mi przeżyć je w zupełnie innych okolicznościach, niż bym sobie życzył, więc mogę powiedzieć, że WIEM, jak to jest - wszystkim tym, którzy nie będą mieli okazji do świętowania. Pamiętajcie o słowach Abradaba: "Nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być dobrze". I będzie lepiej, prędzej, czy poźniej. Stay strong.
P.S. Póki co, pędzę na pasterkę. :) A propos utworu: Abradab niedawno wydał nowe "solo", więc możecie być pewni, że wkrótce napiszę tytułowe "parę słów" również i o tym wydawnictwie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz